Kogo chcecie zabijać?

utworzone przez | Mar 16, 2017 | Społeczeństwo | 0 komentarzy

Każdego roku, przy okazji obchodzonego 1 marca Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, powracają dyskusje na temat działalności żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Wciąż powracają oskarżenia o zbrodnie na ludności cywilnej, wciąż kontrowersje budzą niektóre hasła towarzyszące uroczystościom, wciąż też znajdują się ludzie opluwający naszych niezłomnych bohaterów. Ostatnie doświadczenia skłoniły mnie do podzielenia się z Wami moimi przemyśleniami. Nie będzie to jednak wpis o „Burym”, „Ogniu”, ani na żaden z tych najbardziej „grzejących” tematów. O czym..?

Okolice 1 marca. Msza Święta w intencji Ojczyzny, po Mszy pod  kościołem gromadzą się uczestnicy. Rozwijają flagi i transparenty. Szybko zaczyna się robić biało-czerwono. Wolontariusze prowadzą zbiórkę publiczną na upamiętnianie Wyklętych. Organizatorzy rozprowadzają ulotki i pamiątkowe gadżety. Wśród banerów różnych organizacji patriotycznych zgromadzeni rozwijają czarny, długi transparent. Widać, że będzie zajmował znaczną część kolumny marszowej. Za chwilę ukazuje się już treść na nim zawarta. Umieszczone na nim hasło, napisane wielkimi, białymi literami brzmi „ŚMIERĆ WROGOM OJCZYZNY”. Niektórzy, bardziej wrażliwi poczuli dysonans.

Co ciekawe, jak powyżej zakomunikowałem, hasło „Śmierć Wrogom Ojczyzny” nie budzi sprzeciwu jedynie wśród lewicowych aktywistów, którzy ze swojej natury próbują walczyć z wszystkim co patriotyczne, ale zdarza się, że i uczestnicy patriotycznych wydarzeń, którzy chcą upamiętnić żołnierzy podziemia antykomunistycznego wyrażają swój sprzeciw wobec tego hasła. Pojawiają się pytania kogo chcemy zabijać i oskarżenia o mowę nienawiści. Nie wszystkim spodobało się, że wychodząc z kościoła na Marsz będą szli obok takiego transparentu. Są i tacy, którzy twierdzą, że Żołnierze Wyklęci z pewnością nie kierowali się takimi hasłami, że nie były to ich wartości. Czy słusznie?

Naszywkę z tym hasłem na lewym ramieniu swoich mundurów nosili żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych. To właśnie z tym hasłem do walki z czerwonym okupantem szli żołnierze oddziału Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. „Rój”. Te nieprzychylne reakcje wynikają więc często zwyczajnie z niewiedzy. Nie ma potrzeby obruszania się na tych, którzy wyrażają swoje wątpliwości w stosunku do tego hasła. Często po prostu źle je rozumieją. Zwyczajnie informujmy te osoby, że jest to hasło historyczne, a nie nawoływanie do zabijania kogoś dzisiaj.

Zadawanie śmierci nie jest czymś, czego byśmy chcieli. Żołnierze „Roja” wiedzieli jednak, że nie było innego wyjścia. Jeśli nie my ich, to oni nas. Jak mieli postępować z wrogami? Czy mieli bezczynnie przyglądać się jak komuniści szerzą swój terror? Czy powinni im życzyć zdrowia i długowieczności? Być może dzisiejsza poprawność polityczna tego by nakazywała. Jednak ich odpowiedzią na terror nie było, jak dziś – mazanie kredą po chodniku wyrazów smutku. Oni nie wychowali się w kulturze rozbrojonych, przewrażliwionych chłopców w rurkach, którzy płaczą i nie wiedzą co ze sobą zrobić, gdy zabierze się im iPhone’a. Oni wiedzieli, że są wartości ważniejsze od własnej wygody.

Dziś oczywiście nie musimy zadawać śmierci wrogom. Nasza walka wygląda już inaczej. Bo i agresja wroga przybiera obecnie inną formę. A dlaczego to hasło pojawia się podczas manifestacji? Po co dziś je pokazywać?

Walka z wrogiem Ojczyzny, a więc i w razie konieczności zadawanie jemu śmierci jest cnotą, którą powinniśmy podtrzymywać, aby nie zapomnieć o niej i przetrwać, gdy znów nadejdą gorsze czasy. Dlatego właśnie uważam takie transparenty za potrzebne. A jakie jest Wasze zdanie? Zapraszam do dyskusji.
Czołem!

Najnowsze komentarze

    Kategorie

    Archiwum

    0 komentarzy

    Wyślij komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *